W jednej chwili można stracić wszystko. Możesz być świadkiem jak na własnych oczach cały twój świat się rujnuje. Nie wiesz co zrobić. Masz do wyboru: pogrążyć się w depresję albo drugą opcję, która wyjdzie na korzyść każdemu: podnieść się i iść do przodu. Czasem rany są bolesne, a wyrządzone szkody patrząc realistycznie nie do odbudowania. Dlaczego, to takie proste. Pogrążyć się, w rozpaczy i w koszmarnej depresji? Dlaczego ta gorsza opcja zawsze musi, okazać się łatwiejszym wyborem? Czasem po prostu nie można iść na skróty. Czasem poprostu trzeba zacząć żyć, co mogę zagwarantować przyniesie bardzo pozytywne skutki. Nie chodzi, o to by wszystko od razu budować desperacko od początku. Pomysl czego chcesz od życia. Czy twój swiat był dobry? Zastanów się spokojnie. Weź głęboki oddech i do dzieła. Nie pozwól, aby życie przechodziło ci przez palce, a ty spokojnie na to patrzysz i nic z tym nie robisz. Nie doceniasz tego piękna, który świat dla ciebie stworzył tylko wszystko co złe. Nie wstyd ci? Każdy kto ma coś osiągnąć musi dać z siebie trochę i podkreślam trochę wysiłku. To absolutnie wystarczy. Nie musisz mi w to wszystko wierzyć. Ale tracąc ten, niezwykle cenny czas może zanastow się nad tym. Nic ci to nie zaszkodzi bo i tak nie masz nic lepszego do roboty. Rusz się. Każdy krok jest dobry byle nie stać w miejscu.
Zdradzę Ci pewną tajemnicę. Czasami droga, do spełnienia naszych marzeń może być zupełnie inna niż o niej myślimy. Załóżmy - ktoś chce wygrać jakąś olimpiadę np. Matematyczną. To oznacza, że musi uczyć się jej naprawdę sporo i praktycznie bez książek ani rusz. Ale okazuje się, że to nie jest dobra droga na szczyt. To tak jakbyś chciał wspiac sir na szczyt Mount Everest, bez żadnej umiejętności wspinaczki górskiej. Uporzadkuj wokół siebie otoczenie. Poszperaj w internecie na tanie i łatwe przepisy, na przyrządzenie jedzenia, które będzie dodawało Ci dodatkowej siły i energii. Oczyść swój umysł i usiądź do swoich książek, ze świadomością, że to co teraz prseczytasz i to czego teraz się nauczysz utrwali Ci się w głowie. Ponadto nawiązując do olimpiady matematyczne, co jest mi zupełnie obce, bo ta z kolei nie jest moją przyjaciółką, uważam, że można rozwiązywać różne testy na rozwijanie umiejętności logicznego myślenia. Jest również pełno gier przegladarkowych, czy nawet aplikacji na telefon, które pozwolą wam ułatwić sprawę. A teraz gdy weźmiesz się do pracy dasz sobie sprawę, że jest Ci o wiele łatwiej. Uwierz, w siebie i w swoje możliwości i tym samym dojdziesz do swojego wyznaczonego celu.
Odnajdź, w sobie siłę.
Głęboka siła, plynie w każdym z nas, ale nie każdy umie ją w sobie odkryć i dobrze wykorzystać. Zastanów się, za co jesteś wdzięczny Bogu? (To nie kwestia komu, ale chodzi mi ogólnie o wdzięczność) Może to być wszystko, co sprawia ci radość czy masz z czegoś pożyteczny użytek. Może, w Tobie jest coś, za co warto podziękować? Wykrzycz To co siedzi ci na duszy! Określ się czego chcesz od życia. Zmuś się do wykonania, tego kroku na przód. To nie boli, a kolejne kroki będą już zdecydowanie lepsze. To nie moja sprawa co zrobisz ze swoim życiem. Nie obchodzi mnie czy zaczniesz działać i tym samym żyć, czy będziesz nie robił nic, nie czekając na nic.
Ostatnio dużo zwala mi sie na głowę i nie potrafię sobie z niczym poradzić. Moje obawy i nawyki sprawiają, że stoję ciągle w miejscu. Napisałam tego posta dla siebie. Po to żebym się ruszyła z miejsca. Robiła coś dla swojego rozwoju. Robiła to co kocham. Zawsze moją wiedzą i moimi umiejętnościami będę mogła komuś pomóc albo kogoś czegoś nauczyć. Czy to nie piękne? Od września idę do nowej szkoły i bardzo się boję. Boję sie odrzucenia. Boję się że sobie nie poradzę z nauką. Boję się że nie dam rady z czym kolwiek. I kiedyś nie osiągnę tego co tak naprawdę chcę. Skoro marnuje czas na dolowaniu się i dobjaniu równie dobrze mogę zmienić moje myślenie. Myślicie, że to banalne, ale mimo to nic nie da? Ja się tego podejmuje. Skoro każdy wymierza mi jakiś cios, poprostu wstanę i uśmiechnę się robiąc swoje.
To pierwszy post, od dość długiej przerwy. Nie miałam chęci do pisania. Byłam zajęta nauką, a później pogrążyłam się w pesymistyczne myśli, które sprawiały, że nic mi się nie chciało i na siłę stałam, w jednym miejscu. Trochę nie potrzebnego balastu wylewam dsisiaj na ten post. Nie po to, żeby kogoś dobić, ale po to żeby ludzie nie popełniali moich błędów i nie stali w jednym miejscu. Kolejny post jeszcze w tym tygodniu. Do zobaczenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz